Weekend spędziliśmy podglądając szwedzką naukę jazdy. Tajemnicą nie jest, że Szwedzi to jedni z najlepszych kierowców na świecie. Warto więc szukać nowych możliwości i wzorców. 

Ten wyjazd planowaliśmy od dawna. Plan był prosty – zobaczyć jak uczą Szwedzi. Zebraliśmy się w sobie i wraz z zaprzyjaźnionymi właścicielami szkół nauki jazdy z całej Polski postanowiliśmy. Jedziemy. Nocna wyprawa promem była czasem do wymiany doświadczeń i pomysłów. Nie widzieliśmy się kilka miesięcy, więc szybko nadrabialiśmy zaległości towarzysko – instruktorskie.

Szwecja przywitała nas znakiem, który w wolnym tłumaczeniu określiliśmy „Uwaga łosie”. Wersji było jeszcze kilka. W każdym razie zaczęło się zabawnie. Głównym punktem programu naszej wycieczki nie było oczywiście podziwianie znaków drogowych, lecz wizyta w miejscowości Karlskrona, gdzie swoją siedzibę ma Trosso Trafikskola (Szkoła nauki jazdy Trosso). Co nasz szczególnie urzekło? Życzliwość i otwartość, którą jest nam bliska jak mało komu. Solidnymi fundamentami okazały się również nowoczesność ośrodka i żelazne zasady w szkoleniu przyszłych kierowców. Trosso w gruncie rzeczy ma podobne fundamenty funkcjonowania jak nasz Traffic w Tychach. Różnice tkwią w programie nauczania i jego intensywności. Są też oczywiście elementy możliwe i warte wprowadzenia do naszych szkół nauki jazdy. W Tychach też szykują się zmiany, ale by właściwie je przygotować, potrzeba czasu i odpowiednich środków finansowych.

Pozwiedzaliśmy oczywiście przy okazji trochę Szwecji, dyskutując przy tym o nowym doświadczeniu. Każdy z nas wyniósł coś dla siebie, a właściwie dla naszych kursantów. Czy to będzie rewolucja? Raczej nie. Czy to był cenny wyjazd? Z pewnością tak!